Zamierzam jechać do Ustki. Oczywiście rowerem. Wybieram czerwony szlak pieszy prowadzący klifem. Początkowo jedzie się łatwo, ale wkrótce zaczynają się hopki w górę, hopki w dół, liczne zakręty, korzenie, piachy, strome podjazdy i zjazdy. Cały ten trudny przejazd rekompensują cudowne widoki. Morze z lekkimi falami można z wysokości oglądać w nieskończoność. Cała wyprawa to prawie 27 km. Zachmurza się bardzo i zaczyna kropić deszcz. Wracam do bazy. Ustka będzie jutro.
Obserwatorzy
2026-09-09
Wyśmienity dorsz
Opinie kulinarne wskazują jednoznacznie, że w Rowach najlepszą rybę zje się w lokalu "MORSKIE SMAKI", ul. Plażowa 14. To w zasadzie ostatni budynek przed wejściem na plażę nr 3. Z naszej bazy mamy do pokonania pieszo blisko 1,5 km. Warto pokonać ten dystans. Zamawiamy 2 x dorsza, frytki i kapuściane surówki. Do tego Lech.
Po krótkim oczekiwaniu odbieram potrawy. Ryba zajmuje znaczącą przestrzeń na talerzu. Jest pachnąca i w chrupiącej panierce. Do tego smaczne frytki. Jest ich tak dużo, że wysypują się z talerza na tacę. Surówki z kapusty nie dodają plusów do oceny ogólnej. Piwo sprzedane z marżą ponad 300% rzuca ciemne światło na to miejsce.
2026-09-04
poziomki
Leśne skrzaty na polanie
Nektar piją na śniadanie.
Mrówki opuszczają domki,
Zapraszają na poziomki.
Słońce pali - więc jaszczurki
Nowe mają już mundurki.
Słychać w koło przekaz gromki:
Zapraszamy na poziomki.
Każda mrówka ma marzenie
Wysłać komuś zaproszenie,
Żeby ludzie chleba kromki
Zamienili na poziomki.
2026-08-30
2026-08-28
Kąty Rybackie
Ostatni dzień na Mierzei Wiślanej. Opuszczamy bazę w Jantarze. Samochodem przejeżdżamy do Stegny, dalej rowerami do Kątów Rybackich.
2026-08-27
Wyspa Sobieszewska
Kolejny dzień nad morzem zaczynamy przejazdem drogą nr 501 do miejsca przeprawy promowej przez Wisłę. Samochód zostawiamy na parkingu, bilety na prom w cenie 10 zł od każdej osoby z rowerem kupujemy przez internet. Na przepływ nie trzeba długo czekać, bo właśnie dobił do nabrzeża. Wchodzimy. Cała przeprawa trwa kilka minut.
Po zejściu na ląd jesteśmy już w Gdańsku. Rowerami jedziemy do plaży. Trudny dojazd, dużo piachu i strome podjazdy. Zatrzymujemy się przed wejściem nr 4. Zostawiamy rowery i dalej pieszo na bosaka po piachu.
Plaża szeroka i szczęśliwie bardzo mało ludzi, a to nadzieja na dobry i spokojny wypoczynek. Groszek rozpoczyna budowę portu. Szczypior ogarnięty amber gorączką szuka bursztynów.
Ustawiam zegar słoneczny, na którym wyznaczam planowany czas opuszczenia plaży. Port Groszka rozbudowuje się znacząco i na koniec naszego plażowania jest wielką budowlą.
Groszek znajduje wyrzucone przez sztorm elementy jakiejś czaszki. Oglądamy ją dokładnie. Padają różne przypuszczenia, co to było za zwierzę? Jakaś duża ryba, wieloryb, rekin lub może delfin? Następnego dnia okazuje się, że może to być foka.(?)
Przemieszczamy się do Tawerny Pod Łososiem, gdzie kilka lat wcześniej Szczypiorek zjadł dobrą rybę na obiad. My nie mamy tyle szczęścia :( Poza znakomitym żurkiem wszystkie inne potrawy otrzymują ocenę dostateczną. Dorsz jałowy, frytki odgrzewane, dodatki warzywne tragedia. Sytuację ratuje ostatecznie pizza margherita.
Podróż powrotna promem na Mierzeję. Mamy szczęście - na ostatnią chwilę wjeżdżamy na pokład i w ten sposób nie musimy oczekiwać na kolejny kurs. Na drugi brzeg przeciąga nas Kleń.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















.jpg)










































