Obserwatorzy

2026-09-04

poziomki

Leśne skrzaty na polanie 
Nektar piją na śniadanie. 
Mrówki opuszczają domki, 
Zapraszają na poziomki. 














Słońce pali - więc jaszczurki 
Nowe mają już mundurki. 
Słychać w koło przekaz gromki: 
Zapraszamy na poziomki.













Każda mrówka ma marzenie 
Wysłać komuś zaproszenie, 
Żeby ludzie chleba kromki 
Zamienili na poziomki.



2026-08-28

Kąty Rybackie

Ostatni dzień na Mierzei Wiślanej. Opuszczamy bazę w Jantarze. Samochodem przejeżdżamy do Stegny, dalej rowerami do Kątów Rybackich.







Smaczny obiadek G30. Wyśmienity barszcz ukraiński, szczypiorek zawinszawał sobie gołąbki z kaszą.






2026-08-27

Wyspa Sobieszewska


Kolejny dzień nad morzem zaczynamy przejazdem drogą nr 501 do miejsca przeprawy promowej przez Wisłę. Samochód zostawiamy na parkingu, bilety na prom w cenie 10 zł od każdej osoby z rowerem kupujemy przez internet. Na przepływ nie trzeba długo czekać, bo właśnie dobił do nabrzeża. Wchodzimy. Cała przeprawa trwa kilka minut.

Po zejściu na ląd jesteśmy już w Gdańsku. Rowerami jedziemy do plaży. Trudny dojazd, dużo piachu i strome podjazdy. Zatrzymujemy się przed wejściem nr 4. Zostawiamy rowery i dalej pieszo na bosaka po piachu.

Plaża szeroka i szczęśliwie bardzo mało ludzi, a to nadzieja na dobry i spokojny wypoczynek.  Groszek rozpoczyna budowę portu. Szczypior ogarnięty amber gorączką szuka bursztynów.



Ustawiam zegar słoneczny, na którym wyznaczam planowany czas opuszczenia plaży. Port Groszka rozbudowuje się znacząco i na koniec naszego plażowania jest wielką budowlą.






Groszek znajduje wyrzucone przez sztorm elementy jakiejś czaszki. Oglądamy ją dokładnie. Padają różne przypuszczenia, co to było za zwierzę? Jakaś duża ryba, wieloryb, rekin lub może delfin? Następnego dnia okazuje się, że może to być foka.(?)
Przemieszczamy się do Tawerny Pod Łososiem, gdzie kilka lat wcześniej Szczypiorek zjadł dobrą rybę na obiad. My nie mamy tyle szczęścia :( Poza znakomitym żurkiem wszystkie inne potrawy otrzymują ocenę dostateczną. Dorsz jałowy, frytki odgrzewane, dodatki warzywne tragedia. Sytuację ratuje ostatecznie pizza margherita.






Podróż powrotna promem na Mierzeję. Mamy szczęście - na ostatnią chwilę wjeżdżamy na pokład i w ten sposób nie musimy oczekiwać na kolejny kurs. Na drugi brzeg przeciąga nas Kleń.



   


2026-08-26

Mikoszewo

Po nocnym zbieraniu bursztynów na plaży Piaski (wejście nr 14) śpimy nieco dłużej, bo do 9:30. Cóż? Jest lato, są wakacje! Gotuję wodę i robię kawę. Na śniadanie bułeczki, masełko, ser wędzony w plastrach, mielonka tyrolska i pomidor z cebulką. Szczypior i Groszek zajadają się płatkami na mleku z bananem i jogurtem. Oglądamy nocne zbiory bursztynów. Okazuje się, że w promieniach UV najbardziej i najjaśniej świecą bursztyny czarne. One akurat niezbyt mi się podobają, ale jest ich sporo i znacząco uzupełniają zawartość pojemnika.
Najedzeni, spakowani wybieramy się w drogę, ale okazuje się, że w moim rowerze w tylnym kole nie ma powietrza! Przystępujemy do wymiany dętki - w tylnym kole to zawsze upierdliwe ze względu na dochodzący napęd. Gdy już wreszcie wszystko sprawne i gotowe jedziemy do Mikoszewa. Samochód na parking, a my dalej rowerami aż do wejścia na nr 90. Na plaży mnóstwo zgarbionych ludzi, grzebiących czym się da w piasku i w wyrzuconych przez morze patyczkach, wodorostach i muszelkach. Wszyscy w wielkiej nadziei na znalezienie bursztynowych okazów. My przywieźliśmy ze sobą wielkie sito. Szczypior od razu przystępuje do przetrząsania plaży. Małych okazów jest sporo. Oczekujemy jakiegoś dużego.








Obiad w G30 w Jantarze. Dziś zupa ogórkowa, a na drugie danie zamawiamy kotlet po szwajcarsku i surówki, do tego standardowo kompot. Potem jedziemy na lody i gofry.