Obserwatorzy

sobota, 28 września 2019

Grzybioza 2019

Spontaniczny wyjazd na grzyby okazał się strzałem w dziesiątkę. Wszędzie pełno grzybów! Wczoraj znaleźliśmy 106 prawdziwków i niezliczoną ilość pozostałych grzybów. Będą suszone, marynowane, gotowane i nawet mrożone. 

czwartek, 26 września 2019

grzybowy spontan

Jeszcze wczoraj trwaliśmy w przeświadczeniu, że weekend spędzimy w Łodzi. Powstała wprawdzie myśl, żeby pojechać w piątek,  ale ostatecznie ustaliliśmy,  że nie jedziemy.  Dziś rano po zapoznaniu się z mapą występowania grzybów nastąpiła zmiana.  Jedziemy na weekend!  Już o 11stej porozumieliśmy się,  że jednak pojedziemy dziś.  O 18stej dojechaliśmy do naszego lasu. Tylko wokół domu Mysz znalazła całe mnóstwo grzybów - wystarczyło na jedną blachę do piekarnika.  Mamy taki oto grzybowy spontan.  Jutro rano biegiem do Dużego Lasu. 

środa, 25 września 2019

Czarny Potok kontra Xylonyt cz. 1

Pierwotny plan wyjazdówki KryZa'19 zakładał, że pięć nocy spędzimy w Krynicy Zdrój, by później przejechać do Zamościa i tam jeszcze dokazywać przez kilka dni. Miało być także zwiedzanie Rzeszowa, który <ponoć> jest pięknym, rozwijającym się miastem. Życie i sytuacja nakreśliły jednakowoż inny scenariusz i zmniejszyliśmy nasz wypad tylko do wyjazdu do Krynicy, realizując pierwszy etap operacji KryZa (!) Zamość chwilowo pozostaje niezaliczony, ale co odwlecze nie uciecze. 
Dzień pierwszy. 07 września 2019 (sobota), po śniadaniu z Dziunią i Robaczkami, po wypiciu wiadra kawy i zjedzeniu kilkunastu placuszków serowych Myszy wsiadamy do Fasoli, stojącej już od poprzedniego wieczoru przed domem i wyruszamy na południe. Pół Polski rozkopane więc wyznaczamy trasę na skróty bocznymi drogami i żeby ją zachować i nie dojechać do Krynicy Morskiej montuję dwa smartfony (na jednym Yanosik, na drugim Google Maps). W obu nawigacjach męskie głosy, ale nie mówią zgodnie, więc co pewien czas muszę weryfikować, dokąd nas prowadzą. Jakieś małe siusiu przed Włoszczową, do Jędrzejowa nie dojeżdżamy wcale, posiłek w Mac Donaldzie w Brzesku, chwilę później pędzimy niezłapani przez fotoradar na obwodnicy Nowego Sącza i dojeżdżamy do Krynicy Zdroju, a dokładnie do naszej bazy w Czarnym Potoku, gdzie witają nas: słoneczko, bezproblemowe parkowanie i uśmiechnięta obsługa w recepcji hotelu Czarny Potok Resort SPA & Conference. Chwilę później otwieramy drzwi naszego pokoju w budynku nr 2. Przeuroczy widok z okna, a dobiegający zza niego szept potoku jest i pozostanie bezcenny.



Nie jesteśmy zmęczeni, natychmiast wyruszamy na zwiad, żeby ustalić co, gdzie, kiedy? Odwiedzamy kręgielnię, SPA, basen, saunę, jacuzzi, pole mini golfa, 3 restauracje, plażę z koszami i boiskiem do siatkówki, chatę biesiadną z góralską muzyką na żywo, z kiełbaskami i piwem, polanę z leżakami wokół kręgu z ogniem, gdzie serwowany jest cydr, lobbybar obok jeziorka ze złotymi rybkami i inne zakamarki. Nieco już zmęczeni padamy przed telewizorem i/lub zanurzamy się w wannie.
 

 


ciąg dalszy w części 2


wtorek, 17 września 2019

własne przyłącze p3M

Dziś wielki dzień! O godz. 13:00 PGE założyło licznik w taryfie G12w i w ten oto sposób mamy w p3M własny prąd. Całe przedsięwzięcie trwało kilka miesięcy.  Koszt ogólny 1.550 zł.  Cieszymy się bardzo.

sobota, 14 września 2019

Czarny Potok kontra Xylonyt

Bardzo udany wypad do Czarnego Potoku.  Wprawdzie tylko 5 dni, ale za to strasznie napięty grafik.  Codziennie do południa wycieczka, popołudniu basen i zabiegi w SPA.

środa, 4 września 2019

lodówka p3M

        Niegdyś wytwarzane - produkowane urządzenia wystarczały na lata. Była wtedy rywalizacja między producentami o jak najwyższą jakość. Urządzenie, które miało najlepsze opinie i najmniejszą awaryjność najlepiej się sprzedawało. Niektóre przedmioty z tamtych czasów funkcjonują do dziś. Na poligonie p3M jest lodówka, która mając 61 lat nadal działa, pracuje bezproblemowo, a złożone w zamrażalniku produkty potrafi szybciutko zamrozić.
        Gdy w 1988 roku zauważyliśmy z Myszą oferowaną do sprzedaży lodówkę Mińsk (Минск) natychmiast ją nabyliśmy. Bez zastanawiania się, bez analizy = takie były wtedy czasy! Mieliśmy tę lodówkę przez długie lata w Aligatorni, by potem przewieźć ją na poligon p3M, skąd wróciła jako niepotrzebna, była przestawiana z letniej kuchni do piwnicy i odwrotnie, aż w końcu w 2019 roku trafiła na złom, choć jeszcze działała... Miała więc 31 lat.
       Następcą Минскa był Zanussi - biała lodówka, która służyła nam od czerwca 1994 roku przez 18 lat. Wyzionęła ducha we wrześniu 2012 roku i wtedy zastąpił ją Mastercook, ale i on po kilku latach zamarł (23-08-2019) i właśnie zgłoszony do Remondisa czeka na odbiór, by pojechać na wycieczkę do składnicy złomu.
        Teraz już konkluzja: żywotność sprzętu jest coraz krótsza: 61 lat, 31 lat, 18 lat, 7 lat, .....

przejechałem cały równik

Skoro równik ma 40.075 kilometrów to kilka dni temu przejechałem go właśnie w całości.
Nie zwalnia to jednak z intensywnego pedałowania, bo plan 4k leży na obu łopatkach i wykonanie go w tym roku na pewno się już nie uda.