Najpierw trzy kursy rowerem do żwirowni po kamienie. Raz byliśmy wspólnie z Antosiem. Cement czeka już od dawna, a piachu to ci tu wszędzie pod dostatkiem. Szpadlem i łopatą kopię korytko w ziemi, robię szalunki z deseczek, a następnie w taczce beton, którym wypełniam rowek między szalunkami. Wszystko ładnie rozprowadzone. Na tej wylewce układam mozaikę z kamieni. Pracom przygląda się Łatek.
Teraz będzie można odczytywać pogodę:
- kamienie są suche - piękny słoneczny dzień;
- kamienie są mokre - pada deszcz;
- kamienie są białe - jest zima, napadało śniegu;
- kamieni nie widać - gęsta mgła;
- kamieni nie ma - było trzęsienie ziemi.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz