Obserwatorzy

2026-08-27

Wyspa Sobieszewska


Kolejny dzień nad morzem zaczynamy przejazdem drogą nr 501 do miejsca przeprawy promowej przez Wisłę. Samochód zostawiamy na parkingu, bilety na prom w cenie 10 zł od każdej osoby z rowerem kupujemy przez internet. Na przepływ nie trzeba długo czekać, bo właśnie dobił do nabrzeża. Wchodzimy. Cała przeprawa trwa kilka minut.

Po zejściu na ląd jesteśmy już w Gdańsku. Rowerami jedziemy do plaży. Trudny dojazd, dużo piachu i strome podjazdy. Zatrzymujemy się przed wejściem nr 4. Zostawiamy rowery i dalej pieszo na bosaka po piachu.

Plaża szeroka i szczęśliwie bardzo mało ludzi, a to nadzieja na dobry i spokojny wypoczynek.  Groszek rozpoczyna budowę portu. Szczypior ogarnięty amber gorączką szuka bursztynów.



Ustawiam zegar słoneczny, na którym wyznaczam planowany czas opuszczenia plaży. Port Groszka rozbudowuje się znacząco i na koniec naszego plażowania jest wielką budowlą.






Groszek znajduje wyrzucone przez sztorm elementy jakiejś czaszki. Oglądamy ją dokładnie. Padają różne przypuszczenia, co to było za zwierzę? Jakaś duża ryba, wieloryb, rekin lub może delfin? Następnego dnia okazuje się, że może to być foka.(?)
Przemieszczamy się do Tawerny Pod Łososiem, gdzie kilka lat wcześniej Szczypiorek zjadł dobrą rybę na obiad. My nie mamy tyle szczęścia :( Poza znakomitym żurkiem wszystkie inne potrawy otrzymują ocenę dostateczną. Dorsz jałowy, frytki odgrzewane, dodatki warzywne tragedia. Sytuację ratuje ostatecznie pizza margherita.






Podróż powrotna promem na Mierzeję. Mamy szczęście - na ostatnią chwilę wjeżdżamy na pokład i w ten sposób nie musimy oczekiwać na kolejny kurs. Na drugi brzeg przeciąga nas Kleń.



   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz