Obserwatorzy

2026-08-25

JANTAR 2026

Tuż po godzinie 6:00 wstawiam swoje dwie torby do Opla, którym chwilę później odjeżdżamy na Północ, nad nasze polskie morze, na Mierzeję Wiślaną - tak właśnie rozpoczyna się operacja JANTAR '26. Leniwie wychodzi słońce, które będzie nam towarzyszyć przez wszystkie dni Operacji.
O 10:30 jesteśmy już w naszej nadmorskiej bazie, w Jantarze przy głównej ulicy. Do zakwaterowania jeszcze jest sporo czasu. Zdejmujemy rowery z bagażnika. Wyruszamy na plażę. Jedziemy lasem do bocznego wejścia. Rowery spięte razem z drzewem linką zabezpieczającą. Jesteśmy! Możemy zacząć poszukiwania bursztynów. Po ostatnim sztormie Bałtyk wyrzucił znów na brzeg trochę swojego złota. Nie ma większego kłopotu, by znaleźć bursztynowe drobinki. Równolegle Groszek zaczyna budowę portu, Szczypior ulega amberowemu szaleństwu.
Od 15:00 mamy kwaterę. Jedziemy na obiad - kilka dobrych kroków od naszej bazy. Obiady Domowe G30 to prosty sposób na podanie smacznego posiłku. Codziennie jest inna zupa (pierwszego dnia była smaczna pieczarkowa). Drugie danie można stworzyć samemu na bazie gotowanych ziemniaków, dwóch surówek do wyboru oraz mięs: schabowy, mielony, filet z kurczaka, gołąbki, fantazja o nazwie Szwajcar, itd. Jest też dorsz, kasza i naleśniki - wg gustu. Menu proste, ceny średnie +. Do obiadu kelnerki przynoszą kompot dla każdego gościa. Obsługuje nas Wiktoria.
Wnosimy rzeczy do bazy. Niewielki pokój z łazienką w "niskim parterze", czyli po prostu w suterynie, której okna wystają nieco ponad poziom gruntu. Mamy duże podwójne łóżko i rozkładaną kanapę, stolik, dwa krzesła, lodówkę, jajcarkę i telewizor. Czysto i sympatycznie.
Rozkulbaczeni jedziemy do Stegny na plażę szukać bursztyny. 



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz