W nocy padał deszcz - było go dobrze słychać przy otwartym oknie. Do porannej kawy wychodzi jednak słońce, co sprawia mnie w zachwyt i jest nadzieją na spełnienie planu kolejnej wycieczki rowerowej. Mam zamysł pojechać do Czołpina. Napełniam bidon wodą, wyprowadzam rower i naprzód. Początkowo jadę plażą. Wiatr silny, zachodni pomaga w przemieszczaniu się. Morze wzburzone, wysoka fala wylewa wodę daleko na plażę. Jedzie się kiepsko. Gdy kolejna fala zalewa oba koła nie daje się jechać. Schodzę z roweru prosto do wody. Buty mokre!
Wracam na ląd i jadę lasem, trasą wyznaczoną przez Słowiński Park Narodowy. Dojeżdżam do jeziora Małe Dołgie. Podziwiam piękny widok i podążam dalej. Kieruję się w stronę morza. Wchodzę na plażę wejściem nr 38 Smołdziński Las. Plaża całkowicie pusta - nie ma nikogo aż po horyzont z prawej i lewej strony. Wieje bardzo silny wiatr. Na niebie setki chmur wymaganych słońcem. Jest przeuroczo. Nakręcam film i robię kilkanaście zdjęć. Wracam do bazy w Rowach, zbierając do kuferka kilkanaście grzybów, które wyrosły na drodze. Mysz zrobi z nich jutro przepyszną jajecznicę.
Dystans 37,68 km. Czas 3h 41m. Średnia prędkość 10,2 km/h





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz